Wypalenie? Nie dziękuję!

21.05.2021

Photo by Jacqueline Munguía on Unsplash


Wypalenie zawodowe nauczycieli jest wciąż w Polsce tematem tabu. Podejrzewam, że dzieje się tak dlatego, że przyznanie się do niego wciąż kojarzy się ze słabością. Dla jednych wypalony zawodowo nauczyciel, to neurotyk, który się „nad sobą użala”, dla innych zaś „leser, który głównie wypoczywa”.

Przekleństwo „18 godzin”

Przed szczerym spojrzeniem w lustro powstrzymuje nas zarówno nasz strach przed porażką, wyśrubowane wymagania czy w końcu brak kontaktu z samym sobą i własnymi emocjami. Stworzony wokół nauczycieli klimat społeczny także nie pomaga. Niskie zarobki, brak autorytetu czy roszczeniowa postawa rodziców i uczniów – wszystko to sprawia, że pedagodzy mają poczucie głębokiej samotności i niezrozumienia. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze „przekleństwo” 18 godzin, zamykający się w tyle krzywdzącej, co popularnej frazie – „ci to mają dobrze: ferie, wakacje i trzygodzinny dzień pracy”. Słowem, zarówno my sami, jak i społeczeństwo, w którym żyjemy, nie daje nauczycielowi prawa do bycia emocjonalnie wyczerpanym. Ten stan permanentnego wyparcia sprawia, że problem narasta. Statystyki są wciąż niepokojące, wynika z nich bowiem, że aż 85 procent polskich nauczycieli w większym lub mniejszym stopniu dotyka syndrom wypalenia zawodowego. O pełnym wypaleniu zawodowym możemy mówić w przypadku co najmniej 20 procent pedagogów.

Wypala się ten, co płonął

Myślenie stereotypowe podpowiada nam, że nauczyciel wypalony zawodowo to taki, który pracuje już w szkole wiele lat, jest ogólnie zniechęcony i bierny. Tymczasem badania naukowe mówią coś zupełnie innego. Statystycznie rzecz ujmując najbardziej wypaleni sią nauczyciele między 25 a 29 oraz między 50 a 54 rokiem życia. Co istotne, pierwszym etapem wypalenia zawodowego jest faza entuzjazmu.

Nauczyciel entuzjasta ma dużo siły, wiary we własne możliwości i szczerą chęć zmiany świata na lepsze. Podejmuje się zadań ambitnych i prawie niemożliwych. Można powiedzieć, jest superbohaterem. Często jednak nie zauważa, że przecenia własne możliwości, pracuje po godzinach kosztem własnego zdrowia i z lekceważeniem własnych potrzeb. W końcu przychodzi moment, że pojawiają się pierwsze poważne problemy. Spodziewana wdzięczność uczniowska nie przychodzi, podziw ze strony dyrekcji jest jakby mniejszy, a rodzice przyzwyczaili się do wysokiego standardu i po jakimś czasie po prostu go oczekują. Jeśli nauczyciel entuzjasta w tej fazie nie uzyska wsparcia, stanie się rozczarowany, mniej zaangażowany, a nawet cyniczny – w ten sposób wkroczy na ścieżkę wypalenia zawodowego. 

 

Kto jest najbardziej zagrożony wypaleniem?

Zamiast fachowych kwestionariuszy psychologicznych, proponuję przeprowadzenie krótkiego i szczerego „wywiadu” samemu ze sobą. Dzięki niemu dowiesz się, czy twoje wewnętrzne przekonania sprzyjają wypaleniu zawodowemu.

  1. Odczuwam przymus bycia „dobrym” – dobrym nauczycielem, dobrym pedagogiem, dobrym pracownikiem. Boję się jak ognia popełnienia chociaż najmniejszego błędu. Oczekuje od siebie dużo, a nawet więcej. Mój ideał to stuprocentowa zdawalność, moja postawa to stuprocentowe zaangażowanie, mój czas to stuprocentowa dyspozycyjność.
  2. Wierzę, że jestem nauczycielem skutecznym. Dam radę ze wszystkim. Mogę organizować dodatkowe zajęcia, konkursy i pedagogiczne innowacje. Problemy to moja specjalność. Nauczę (prawie) wszystkich i rozwiążę (prawie) wszystkie problemy.
  3. Swój zawód traktuję jak misję. Jestem odpowiedzialny za rozwój mich uczniów. To głównie ode mnie zależy, czy osiągną oni sukces edukacyjny.
  4. Dotyka mnie niewdzięczność, roszczeniowość i brak szacunku do mojej pracy. Jest mi osobiście bardzo przykro, kiedy uczniowie nie podzielają mojego entuzjazmu, a rodzice mnie nie doceniają.
  5. Czasem wątpię we własne kompetencje i oskarżam samego siebie o…brak rzeczywistego zaangażowania czy nierozwiązane problemy innych.

Jak o siebie zadbać?

Jeśli w powyższych stwierdzeniach odnajdujesz własne skrypty myślowe, to jesteś entuzjastą, który jest tak cenny, że powinien o siebie zadbać:

  1. dając sobie prawo do błędu;
  2. stawiając przed sobą cele ambitne, ale jednocześnie realistyczne;
  3. starając się wspierać uczniów w rozwiązywaniu problemów, a nie ich wyręczać.
  4. zachowywać dystans do samego siebie, świadomie stawiać granice;
  5. rozumiejąc, że porażka jest nieodłącznie wpisana w zawód nauczyciela.

Jak widać, wypalenie zawodowe to syndrom powszechny i podstępny. Żeby się z nim uczciwie zmierzyć, niezbędne są działania indywidualne, instytucjonalne i systemowe. A diagnoza jest pierwszym korkiem do rozwiązania problemu.

Autor: Piotr Ślusarczyk

Piotr Ślusarczyk szkoli w UMMS m.in. z zapobieganiu wypalaniu zawodowemu:  https://umms.pl/szkolenia-umms/. To nauczyciel mianowany, edukator, wykładowca w Zakładzie Edukacji Polonistycznej i Kształcenia Ustawicznego Uniwersytetu Warszawskiego. Autor publikacji naukowych o międzynarodowym zasięgu. Prowadzi szkolenia od ponad 9 lat. 

Dowiedz się, jak zacząć lepiej żyć z technologią od dzisiaj. Zadbaj o siebie i bliskich <–


Inne teksty, które mogą cię zainteresować

Nauczyciel „na głośno mówiącym”, czyli czym jest stres ekspozycyjny?

Jedno spojrzenie na technologię w szkole i w domu