Syndrom odstawienia technologii

05.11.2020

Photo by Grzegorz Walczak on Unsplash


Uzależnienie od Internetu to problem obecnych czasów, który dotyczy osób w dość szerokim przedziale wiekowym. Najbardziej dotyka to osób młodych, które nie znają świata bez Internetu. Chociaż nie jest to sklasyfikowana jednostka chorobowa, którą znajdziemy na oficjalnej liście chorób cywilizacyjnych, to stanowi spore zagrożenie dla populacji na całym świecie. Wspomnę, że światowa Organizacja Zdrowia wpisała „Dysfunkcję gracza” do 11 edycji listy Międzynarodowego Spisu Chorób (ICD-11) – szerszy opis znajduje się na stronie WHO – tutaj.

Oprócz niebezpieczeństw związanych z psychiką – będącą w fazie rozwoju u młodych ludzi – jest też pośrednio połączona z hipokinezją (czyli brakiem ruchu), która prowadzi do szeregu problemów zaliczanych do chorób cywilizacyjnych. #CyfrowyDetoks jest ważny i ma wpływ na przyszłość, dlatego warto rozsądnie podejść do spędzania mniejszej ilości czasu online. Gdy korzystanie z komputera lub sprzętów mobilnych ma charakter kompulsywny, sprawa się komplikuje.

Życie z natury jest analogowe

Osoba pracująca przy komputerze, pomimo iż spędza dużo czasu na Internecie, nie jest od razu zakwalifikowana do grupy uzależnionych od Internetu tylko z racji spędzania 1/3 doby przed ekranem. O wystąpieniu uzależnienia możemy mówić wtedy, gdy pojawiają się symptomy występujące przy każdym innym rodzaju nałogu: ciągła potrzeba korzystania z używki (w tym wypadku z Internetu), zaniedbania w pozostałych sferach życia (praca, obowiązki, rodzina), samopoczucie staje się uzależnione od częstotliwości i długości w trybie online, utrata poczucia czasu w sieci (wydaje się, że minęła chwila a w rzeczywistości jest to kilka godzin). Inne niepokojące objawy, na które warto zwrócić uwagę to zawężenie zainteresowań, częste używanie skrótów (akronimów) z komunikatorów podczas rozmów w realu, wycofanie społeczne oraz pobudzenie lub niepokój po zmianie z trybu online. Problem nie musi dotyczyć tylko Internetu, ale również gier offline. Życie wirtualne zaczyna zastępować to prawdziwe, więc im szybciej zostaną wdrożone działania zaradcze, tym lepiej.

Wyjście z sieci uzależnienia

Jak w przypadku każdego innego uzależnienia – jeżeli już występuje – niezbędna jest terapia behawioralna. Początki są najtrudniejsze, bowiem osoba dotknięta problemem najczęściej uważa, że kłopot nie istnieje i nie ma sensu zaczynać terapii. Chory znajduje mnóstwo wytłumaczeń. Na przykład twierdzi, że w ten sposób się rozwija, uczy się nowych języków, nawiązuje relacje z ludźmi na całym świecie. Najważniejsze to sprawić aby nałogowiec uświadomił sobie istnienie uzależnienia i był skłonny podjąć leczenie. Odcięcie od dotychczasowej formy spędzania czasu spowoduje obniżenie nastroju. Drażliwość oraz niechęć do innych aktywności, które nie dostarczają takich bodźców jak granie lub surfowanie po Internecie. Jest to normalny objaw i trzeba go przejść wspierając podopiecznego.

Na dalszych etapach terapia obejmuje naukę poprawnego korzystania z sieci/gier. Trzymania się ściśle wyznaczonego harmonogramu – to ważne by ustalić sztywne ramy czasowe przy komputerze/z telefonem i kategorycznie ich przestrzegać. W tej fazie pomocne jest prowadzenie dzienniczków oraz zapoznawanie pacjenta z innymi formami spędzania czasu (najlepiej z wszelkimi rodzajami aktywnego wypoczynku). Cały proces powinien odbywać się ze wsparciem ze strony specjalistów w zakresie psychologii, w przeciwnym razie można nie osiągnąć remisji stanu uzależnienia. Celem nie jest abstynencja, ponieważ pewne aspekty korzystania z sieci są konieczne do funkcjonowania zawodowego i społecznego w życiu. Niezbędne jest nauczenie rozsądnego korzystania z Internetu i sprzętów oraz trzymanie się wyznaczonych zasad.

Lepiej zapobiegać, niż leczyć

Paradoksalnie – informacje na ten temat najłatwiej znajdziemy w Internecie, natomiast warto po prostu skontaktować  się z wybranym ośrodkiem, ponieważ zdarza się, że wbrew podanym na stronie informacjom, dana placówka się tym problemem nie zajmuje. Jak w przypadku innych chorób – najlepiej jest zapobiegać. Zacznijmy od tego, aby dbać o relacje w prawdziwym „analogowym” życiu i kontrolować czas dziecka/dzieci spędzany przed komputerem lub w sieci. Świat wirtualny nie powinien zastępować młodym ludziom kontaktów za rodziną, zabaw z rówieśnikami, czytania książek czy uprawiania sportu. Ograniczenie dostępu do sprzętu w sytuacji, kiedy uzależnienie jest już zaawansowane będzie skutkować wrogością – dziecko poczuje, że odbiera mu się coś przyjemnego, co – za nieświadomym przyzwoleniem rodziców/opiekunów – stało się ważnym elementem jego życia. Dzieci nie rodzą się w sieci, tylko w realu – dbajmy o nie naprawdę.

Autor: Jakub Turkowski


Inne teksty, które mogą cię zainteresować

Technologia w naszych rękach – jak równoważyć obciążenia dłoni.

Oko i technologia. Wzrok i ekrany. Co możemy dla siebie zrobić?