Pornografia. Czego nie chcemy wiedzieć?

10.03.2020

Photo by Charles Deluvio on Unsplash


Kontakt dzieci i młodzieży z pornografią, niezależnie od tego jak nas to niepokoi,  staje się raczej regułą, niż wyjątkiem od normy. Raport z badań Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę wskazuje, ze w Polsce niemal co czwarte dziecko w wieku 9–16 lat w ciągu ostatniego roku widziało zdjęcia, obrazki lub filmy wyraźnie związane z seksem. Z wiekiem zjawisko to się nasila, kontakt z porno ma większość, bo aż aż 67% polskich nastolatków w wieku 14–17 l.

Dodatkowo  aż 20% z badanych nie odpowiedziało na to pytanie, co może wskazywać, że skala zjawiska jest jeszcze większa. W ankietach dotyczących seksualności, nawet anonimowych, wolimy przemilczeć pewne kontrowersyjne informacje (w przypadku osób dorosłych bez odpowiedzi pozostawiane bywają pytania o zdradę, orientację seksualną itp.). Brak odpowiedzi w tym wypadku może np. być związany z faktem, że w Polsce prezentowanie pornografii osobie poniżej 15 r.ż. jest karalne.

Co naprawdę widzi dziecko oglądając porno?

Zdecydowana większość scen (88,2%) w filmach pornograficznych zawiera agresję fizyczną, niemal połowa (48,7%) – agresję słowną. Przemocowo w materiałach pornograficznych zachowują się zazwyczaj mężczyźni, a ofiarami tych zachowań są kobiety. Coś co dla dorosłych widzów jest grą, zabawą w uległość i dominację, dla młodszych dzieci może być niepokojące lub niezrozumiałe. Kobiety na filmach na agresję reagują neutralnie lub w taki sposób, jakby sprawiała im ona przyjemność. Rzeczywiście niemal 40% dzieci, które natrafiły w internecie na pornografię, twierdzi, że było to dla nich niepokojące doświadczenie. Częściej były to młodsze dzieci (11–12 lat – 61%) i dziewczyny (45%) niż starsze nastolatki i chłopcy. Większość dzieci została z tym wrażeniem sama, 70% z nikim o tym nie rozmawiało. A ci, którzy rozmawiali, najczęściej zwracali się do rówieśników (82%). Z rodzicami rozmawiało jedynie 27% zaniepokojonych dzieci.

Czy jesteśmy jako rodzice całkowicie bezradni wobec pornografii?

Nie. Okazuje się, że pomocne mogą być stare i sprawdzone metody: bliskość i rozmowa oraz ustalanie zasad. Dzieci, których rodzice ustalili z nimi zasady korzystania z internetu, oglądają pornografię dwa razy rzadziej. Proste określenie przez rodziców limitu czasu na korzystanie z internetu w ciągu dnia zmniejsza szansę na kontakt dzieci z treściami pornograficznymi. Ważna jest także rozmowa i edukacja na temat bezpieczeństwa w sieci, dzięki temu dzieci rzadziej przypadkowo trafiają na treści pornograficzne i seksualizujące. Rodzice muszą pamiętać, że edukacja seksualna jest procesem trwającym od momentu narodzin przez całe życie.

Zrzucanie tego obowiązku wyłącznie na szkołę jest błędem. Im z większej ilości źródeł dziecko będzie czerpać informację jak ważna i piękna jest seksualność, tym bardziej osłabiony będzie zwulgaryzowany pornograficzny przekaz na ten temat. I nie mam tu na myśli wyłącznie rozmowy. Edukacja seksualna często odbywa się poza słowami, przez obserwację.

Istotnym przekazem na temat męskości i kobiecości, ról w związku, może być np. to czy rodzice okazują sobie czułość i czy odnoszą się do siebie z szacunkiem, czy śpią razem. Do edukowania dziecka warto więc wykorzystywać codzienne sytuacje, zamiast zostawiać to na „specjalne okazje”. Ze starszymi dziećmi można rozmawiać także o pornografii, bo bez własnych doświadczeń, a więc możliwości porównania, nastolatki traktują porno zbyt serio. Rodzić może uświadamić, że seks tak nie wygląda, nie musimy przechodzić operacji plastycznych, żeby cieszyć się bliskością, przeżywać orgazmy i sprawiać przyjemność drugiej osobie. Udany seks nie musi trwać godzinę. A kobiety nie zawsze krzyczą podczas orgazmu.

Autorka: Anna Golan


Inne teksty, które mogą cię zainteresować

Czas w Internecie – jak nad tym panować? 5 prostych zasad.

Jak przygotować rodzinny harmonogram korzystania z Internetu krok po kroku

Co rodzice powinni wiedzieć o mediach społecznościowych?