Nauczyciel „na głośno mówiącym”, czyli czym jest stres ekspozycyjny?

26.04.2021

Photo by NeONBRAND on Unsplash

Rzeczywistość edukacyjna w ostatnich miesiącach przeszła gwałtowną i radykalną zamianę. Stan ten rodzi poczucie niepewność, zagubienia i bez wątpienia staje się źródłem stresu. Pojawiły się nowe problemy, z których istnienia nie do końca zdajemy sobie sprawę. Jednym z nich jest stres ekspozycyjny.

Można powiedzieć, że znajdujemy się w międzyepoce. Tradycyjne rozwiązania nie mogą być dłużej stosowane, a nowe właśnie się rodzą. Gdybyśmy porównali dzisiejszą sytuację, do realiów szkolnych, musielibyśmy wszyscy zgłosić nieprzygotowanie.

Tradycyjne teorie stresu nie wystarczają

Dotychczas prowadzone badania nad stresem koncentrowały się wokół trzech najważniejszych kategorii. Psychologia stara się odpowiedzieć na pytania o to, co jest źródłem stresu, jak na stres można zareagować i jakie on niesie za sobą skutki.

Jedna z teorii psychologicznych opisuje stres jako zmienną reakcję zachodzącą między człowiekiem a otoczeniem. Reakcja ta podlega naszej interpretacji. Ważne jest z punktu widzenia zdrowia psychicznego, by być świadomym tego, co jest rzeczywiście źródłem napięcia. Bez tego trudno sobie z nim poradzić.

W polskich realiach zdalne nauczanie ma przede wszystkim postać synchroniczną, tzn. uczniowie i nauczyciel kontaktują się ze sobą za pomocą wybranego komunikatora internetowego zgodnie z obowiązującym planem. Prowadzący zajęcia ma włączoną kamerkę i próbuje nawiązać kontakt z uczniami. Z tym bywa różnie. Jedni chcą włączać kamerki, drudzy unikają tego jak ognia. Jedni reagują na prośby i polecania nauczyciela, inni po prostu je ignorują. Jedni mają warunki (lokalowe i sprzętowe) umożliwiające uczestnictwo w lekcji, inni zmagają się z ciągłymi problemami technicznymi.

Na forach można przeczytać prośby rodziców, wzywające pedagogów do tego, by zrezygnowali z konieczność uruchamiania kamerki. Powodem tego jest lęk uczniów przed oceną kolegów, strach przed cyberprzemocą czy potrzeba ochrony prywatności. Niezależnie od tego, czy wsłuchamy się w te postulaty czy też nie, tego rodzaju komunikacja staje się źródłem stresu dla każdej ze stron. Wynika ona przede wszystkim z tego, że nie mieliśmy okazji wykształcić pozytywnych nawyków w tej formie kontaktu. Kultura komunikacji elektronicznej w czasie lekcji po prostu nie istnieje, więc nikt nie może czuć się w tym środowisku komfortowo.

Nauczyciel „na głośno mówiącym”

Większość z nas uprzedza swojego rozmówcę o tym, że „jest na głośno mówiącym”. Czy zastanawialiście się, dlaczego to robimy? Powód jest bardzo prosty. Uprzedzamy osobę, z którą rozmawiamy, o tym, że ktoś postronny może słyszeć jej słowa. Bycie „na głośno mówiącym” powinno skłonić rozmówcę do tego, by bacznie dobierał słowa, czy nie poruszał pewnych drażliwych kwestii. Słowem, chodzi o to, by czuł się bezpiecznie. Bez wahania można dziś powiedzieć, że nauczyciel prowadząc lekcję w trybie synchronicznym cały czas jest w trybie podsłuchowym.

Teoretycznie odbiorcą komunikatu jest uczeń danej klasy, w praktyce jednak nie wiadomo, kto jeszcze „uczestniczy” w lekcji. W wielu sytuacjach odbiorca komunikatu jest przed nauczycielem ukryty. Ma to miejsce w sytuacji, w której rodzić przysłuchuje się temu, co mówi nauczyciel, ale o swojej obecności go nie informuje. Zdarza się nawet, że lekcji przysłuchują się goście przebywający z wizytą.

Sam prowadząc zajęcia doświadczyłem podobnych sytuacji. Słyszałem jak matka instruuje swojego syna, co ma odpowiedzieć. Czuły mikrofon parę razy wyłapał także głosy rodziców, chcących „pomóc” licealiście w czasie ustnej odpowiedzi. Jednym ze źródeł stresu jest więc trudność z kontrolowaniem sytuacji komunikacyjnej. Nauczyciel po prostu nie wie, do kogo rzeczywiście mówi i kto go tak naprawdę słucha.

Rozpad tradycyjnego modelu komunikacji

Nauka wyróżnia klika poziomów komunikacji w zależności od liczby odbiorów. Mamy więc komunikację interpersonalną, grupową, instytucjonalną i masową. Ten model jednak w przypadku internetu zawodzi. W tradycyjnych warunkach lekcja szkolna spełnia kryteria komunikacji instytucjonalnej – jest ona sformalizowana, władza i kontrola są jasno zdefiniowane, a role odbiorcy i nadawcy – określone. Nauczyciel prowadzi lekcje, udziela głosu, a w czasie zajęć na sali przebywają tylko osoby do tego uprawnione. Z tego powodu, że pedagog ponosi odpowiedzialność za przebieg procesu dydaktycznego ma możliwość kształtowania go. Lekcja internetowa warunków tych nie spełnia z co najmniej paru powodów.

Po pierwsze zdarzają się ingerencje w przebieg zajęć osób z zewnątrz. Jeden z popularnych portali informował o licznych przypadkach przerwania nauczycielom i komentowania przez rodziców sposobu prowadzenia zajęć. Po drugie uczniowie nie zawsze reagują na prośby nauczyciela (plaga kontrolowanych awarii mikrofonów i nagle zerwanych połączeń). Po trzecie w końcu nauczyciel nie kontroluje warunków, w jakich odbywają się zajęcia. Badania przeprowadzone na grupie studentów wykazały, że w czasie zajęć prowadzonych
on-line żacy grają w gry komputerowe, oglądają popularne seriale, a nawet…uprawiają seks. Wyłączona kamerka i wyciszony mikrofon pomaga im w tych pozaedukacyjnych aktywnościach.

Powyższe sytuacje pokazują sprzeczne cele, nauczyciel powodowany odpowiedzialnością za wyniki uczniów chce skłonić ich do interakcji, a jednoczenie jest on pozbawiony realnych narzędzi pozwalających kształtować i kontrolować proces edukacyjny. Niektórym uczniom zaś zależy, żeby w czasie lekcji zająć się czym zupełnie innym. A przecież nabywanie wiedzy i rozwijanie umiejętności przy biernej postawie ucznia jest po prostu niemożliwe.  

Coś więcej niż wystąpienia publiczne

Niektórzy psychologowie porównują stres pojawiający się u nauczyciela prowadzącego zajęcia do napięcia wywołanego wystąpieniami publicznymi. I w tym przypadku analogia ta zawodzi. Kiedy stajemy przed szerszym audytorium, możemy obserwować zachowania publiczności i na nie reagować. W klasycznej publikacji „Sztuka skutecznego porozumiewania się” możemy znaleźć następujące wskazówki dla przemawiających na forum publicznym: „Podczas wystąpienia obserwuj słuchaczy. Zauważ, czy się uśmiechają, biją brawo, marszczą brwi, nie mogą usiedzieć na miejscu, wyglądają na zdezorientowanych (…)”. Każde z powyższych zachowań niesie za sobą pewną informację.  Nauczyciel obserwując grupę wyraźnie widzi, czy mówi w sposób interesujący, czy uczniowie go rozumieją, wie, kiedy zmienić tempo wykładu. Prowadząc zajęcia przez Internet jest tych wszystkich wskazówek pozbawiony.

Czym jest stres ekspozycyjny?

Sytuacja nauczyciela przypomina położenie osoby, która jest jednocześnie poddawana publicznej ocenie, musi występować publicznie i ma świadomość tego, że jest podsłuchiwana przez osoby, które nie zawsze odnoszą się do jej pracy z szacunkiem.

Podsumowując, można powiedzieć, że stres ekspozycyjny wynika z:

  1. braku kontroli nad przebiegiem procesu edukacyjnego;
  2. uczestniczenia w akcie komunikacji z odbiorcą ukrytym, a nierzadko ukrywającym się;
  3. lęku przed wystawianiem się na publiczną ocenę przez osoby postronne;

Poradzenie sobie z tym rodzajem stresu wymaga zmiany świadomości wszystkich stron procesu edukacyjnego (władz oświatowych, nauczycieli, dyrektorów szkół, uczniów i rodziców). Dla nas wszystkich wydaje się zupełnie naturalne, że uczeń do szkoły przynosi książkę i zeszyt. Być może z czasem oczywiste będzie, że uczeń kształcący się zdalnie ma włączony mikrofon, sprawną kamerkę internetową, odpowiednie miejsce do pracy w domu, a także słuchawki na uszach. Słuchawki, które sprawią, że nauczyciel nie będzie cały czas stresował się tym, że jest „na głośno mówiącym”.

Autor: Piotr Ślusarczyk


Inne teksty, które mogą cię zainteresować

Lekcja trwa 45 minut. A dlaczego?

Czym są bufory czasowe i jak je tworzyć w nauczaniu zdalnym?